poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Jak się kochają superkobiety

Przeciągasz się w lóżku. Podnosisz się lekko i powoli sięgasz ręką tam, gdzie zazwyczaj znajduje się jej ciepłe, rozespane ciało... Zazwyczaj, lecz co raz rzadziej. Dziś, po raz kolejny, nie wróciła na noc...

Nic nie szkodzi. Myślisz sobie. Kochasz ją całym sercem. Pracuje cieżko na to wielkie łóżko, na marmurowe łazienki, szampana w lodówce, balkon z widokiem na miasto. Na limuzyny, przyjęcia, dwupiętrowego penthausa z basenem.

Wstajesz więc, rozczarowana, zapalasz papierosa w jedwabnej piżamie, którą dostałaś od niej na urodziny.Popijasz sok z kryształowej szklanki. I obserwujesz wschód słońca z balkonu. Pod toba błyszczy się basen. Dzień zapowiada się pięknie. Pomarańczowe niebo, ciemne podłóżne chmury.

Przemierzasz marmurowe podłogi przez dwie, trzy godziny. Zalewasz herbate. Wkładasz niebieską bieliznę. Nalewasz wam sok.Wyciągasz furto. Układasz domino. Zdejmujesz niebieską bieliznę. Zakładasz czerwoną. Wkładasz futro do szafy. Wypijasz kolejny sok. Zapalasz papierosa. Spuszczasz wodę. Zapalasz kolejnego papierosa. Oglądasz wiadomości. Ktoś zginął. Robisz jajecznicę. Odpalasz papierosa od papierosa. Wybija dwunasta.

Twoja dziewczyna nie wróciła na noc..

Rzucasz szlafrok w cholere i przestajesz się oszukiwać. Ludzie nie zostają w pracy w Sobotę wieczorem. Nie do południa w Niedzielę. W południe w Niedzielę ludzie pieprzą się w łóżku, jedzą razem śniadanie, pływają w basenie, opalają się i piją szampana. W Niedziele, ludzie gotują obiad albo się kłócą...Ale nie czekają na siebie. Jeżeli wciąż jeszcze czekasz o dwunastej w Niedzielę, niedopilnowałaś swego kurnika i ktoś Ci wyniósł jajka.

Z jadalni do salonu, z salonu przez kuchnie do przedpokoju, z przedpokoju do łazienki... przechodzisz do sypialni . Otwierasz szafę... Z szafy wychodzi twoja kobieta...A przynajmniej tak Ci się wydaje. Pojawia się nagle, niewiadomo skąd.

Widzi twoją twarz.. I prosi o szansę ...Pozwól mi wytłumaczyć kochanie...

Pozwalasz...i urządzasz jej dziką awanturę w tle. Tluczesz kilka szklanek, parę talerzy. Wyrzucasz misia przez balkon i topisz go w basenie.

Rozmawiacie tak przez całe popołudnie. Nadrabiacie stracony czas. W końcu serwujesz jej ciepły sok, zimnąę i stwardniałą jajecznicę...

Ok, ok . Koniec tego cyrku. Chesz poznać prawdę. Jak ma na imię. Ile ma lat, jak się poznały.

Rozpina płaszcz. Ukazuje obcisły lateksowy kombinezon.

Jestem Kobietą- Nietoperzem - cedzi przez zęby.- W nocy walczę ze złem tego świata... za dnia z....Tobą..

Nie wiesz co zaserwować jej najpierw- kopa w dupę, czy porcję Prozaku.

Jeśli skądś ten scenariusz znasz... to jesteś jedną z niewielu dziewczyn, które chodza z superbohaterką. Batwoman definitywnie z szafy wyszła przy pomocy twórcy najnowszej serii komiksów DC - Grega Rucka.

Postać Batwoman przywrócona została do życia pod nieobecność Bruca Weyna, który został na jakiś czas uśmiercony, otwierając pole do popisu całej gamie nowych superbohaterów i superbohaterek. Greg Rucka obiecuje iż nowy projekt jest zarówno ekscytujący jak i piękny. Wiem, że nie jest to komiks dla zarumienionych nastolatek ...jestem jednak ciekawa jak i czy mu się uda oddać istotę związku dwóch kobiet...z całą dramaturgią i histerią, jakie takiż związek ze sobą niesie. Mam nadzieję, iż Greg uważnie przygląda się innej parze moich ulubionych superbohaterek- LiLo i SamRo, które codziennie dostarczają nowych dowodów na to, iż lesbijki są urodzonymi superbohaterkami ...choćby dlatego, iż są w stanie ze sobą wytrzymać podczas menstruacji.

Coś mi w głębi serca mówi iż..tak





Komiks ujrzał światło dzienne w czerwcu tego roku, rozpętał burzę i jest już na mojej wish list na Amazonie.

piątek, 7 sierpnia 2009

What's goin' on?!

Czy ktoś jeszcze oprócz mnie pamięta Cybil Sheppherd z czasów gdy Bruce Willis miał włosy? Czy ktoś pamięta tę beznamietną, super-pociągającą, femme fatale z „Na wariackich papierach“ ?

Nie muszę długo czekać na odpowiedź mojego łajdaczego serca, gdyz Cybil była jedną z tych pań ,na których myśl ściskało mi gardło... I muszę przyznać że coś w niej jeszcze zostało...Co więcej nowa wersja jest już dostępna...

Pamiętam jak , raz w tygodniu zasiadałam z bijącym sercem przed telewizorem, tylko po to, by śledzić każdy krok Maddie, i po zakończeniu każdego odcinka dopisywać niezliczone „ulepszone“ wersje , w mojej [już wtedy- chorej] wyobraźni... Nie muszę chyba dodawać , że ze mna w roli Davida...[ zadanie tym łatwiejsze iż wtedy, oboje mieliśmy mniej więcej tyle samo włosów). Ja i Maddie- Brandolina `83.

Nie pamietam jak się mój namiętny romans z Cybill Shepperd zakończył- prawdopodobnie zdradziłam ją z Madeline z „Północy, Południa“ ... Cybil powróciła jednak do mego życia niespodziewanie...i z wielkim BUM! – jako Phillis z The L Word... I oto dziesięć lat później wpatruje się w moją Cybil baraszkującą w lóżku z jakąś inną kobietą... coś tak niezwykle zakazanego i niezrozumiałego tuż na moim małym ekranie, na oczach milionów widzów... I gdyby tego było mało Cybil serwuje na tacy swoją młodszą wersję – Clementine Ford aka Molly... Nie daleko pada jabłko od jabłoni . Molly podąża w ślady mamy i podczas gdy jedną ręką rzuca faceta drugą froteruje krocze swojej nowej kobiety... I za to właśnie kocham L Word...


Kilka kat wstecz... Mój [wtedy] chłopak sprzedając pirackie płyty podrzuca mi P!nk Mistandeztood. Płyty słucham z rumieńcem zażenowania... Niewiele jeszcze wtedy rozumiem z tego co się dzieje. I tak jak i wiele z nas , zadaję sobie pytanie czy P!nk jest czy nie jest les...




Nie jest. Aczkolwiek na wizerunku być może zarabia krocie. Po drugie aczkolwiek... Płyta została wyprodukówana i napisana przy współpracy Lindy Perry ...

What’s going on?! Ja się pytam !

Nie tylko wygląda na to, że jestem ostatnią lesbijką na świecie, która się dowiaduje że Linda jest saphistką...Do tego wszystkiego Linda aktulanie randkuje z moją [!] młodszą wersją Cybil Shepherd...

I jak bym na to nie patrzyła [lesbijski] świat jednak jest mały...i pełen zbiegów okolicznosci...:



i kilkanascie lat pozniej ....

czwartek, 23 lipca 2009

netball

Jedwabne Króliczki ! Do Boju! Wrzeszczy Kapitan. Wymachuje rękoma i podskakuje wściekle. Spoglądam kątem oka na swoją przeciwniczkę. Widzę jak pędzi w moją stronę, w zwiewnej, brązowej sukience koktajlowej. Zbita masa czarnych mięśni z wielkim uśmiechem na twarzy tratuje mnie niczym czołg. Spłaszczona między jej nogami dostrzegam skrawek białych majtek...cóż za fashion faux pas!

Kontakt! Wykrzykuje sędzina zza lini kortu. „Atak wytrzymany!“ Oglądając okrwawioną ręke nie jestem wcale tego taka pewna. .„Dobra robota!“ pokrzykują dziewczyny. Nie ma czasu na mazganie się. Piłka w grze. Przegrywamy 8-13 i tylko 10 minut do końca meczu.

Tygrysy vs Jedwabne Króliczki. Poniedziałek. Imperial War Musem, Londyn. Króliczki na korcie bronią pierwszej pozycji w trzeciej lidze (amatorskiej) netballu. Po dwuminutowej tyradzie Kapitan(ki) w przerwie meczu, nie jesteśmy pewne czego boimy się bardziej- porażki czy gniewu i gromów.

Moja czarna napastniczka znów w natarciu, usiłuje mnie zmylić. Rzuca się. Prawo. Lewo. Prawo. Wali mnie głową w skroń. Kontakt ! Wrzeszczy sędzina..Znów leżę pod koszem..tym razem jednak obiecuję sobie że się odwdzięcze. Minutę poźniej podstawiam jej „przez przypadek“ nogę... Kuleje do końca meczu. Wygrywamy 16-14 . Zgarniamy tytuł „Zawodnika Meczu“. Dziękujemy przeciwniczkom i idziemy na piwo.

Pierwsza pozycja obroniona w świetnym meczu, moim pierwszym po dwóch miesiącach leczenia zwichnietej kostki i złamanego palca. Kontuzje niezbyt imponujące, zwłaszcza iż netball mial być grą w spódniczkach i o minimalnym kontakcie...Aczkolwiek nie narzekam... Czternaście wysportowanych ciał i tyleż samo kusych spódniczek...Raj ! Zresztą co tu dużo mówić ...



Aby zapobiec znienawidzonego „KONTAKTU“ ... Netball oferuje pełną gamę froterowania. Kapitan wymuchując złamanym palcem przypomina mi : Nie podnoś rąk!.Trzymaj ją zdala od kosza! Wypychaj! I wbijaj te swoje cycki w jej plecy...Hej w to mi graj!.. Jestem tak podekscytowana opcjami potajemnego obmacywania przeciwniczek, ze zanim mecz dobiega końca mam na koncie dwa całkiem nowe rodzaje fauli : „dupczenie“ i „ramiona wokół przeciwnika“... Nie mogę się pochamować...ale z tego co widzę nie jestem sama:

piątek, 17 lipca 2009

aneutkdgqm

Krótka histeria wibratora

Pomóc w czymś? Pyta pani sprzedawczyni zza Twoich pleców ... I oto nagle pragniesz by ziemia rozstąpiła się i zagarnęła Cię..tu i teraz...Bo oto pani sprzedawczyni przyłapuje Cię na włanczaniu i gapieniu się w kręcący wibrator. Odwal się pani, myślisz sobie i odburkujesz że nie, dziękuję- dasz sobie radę. Tylko dlatego źe nie dajesz sobie rady w
łóżku bez wibratora nie oznacza że nie dasz sobie rady w sklepie...Ale jak to w sex shopie bywa nic nie jest jednoznaczne. Nie, nie , nie. Nie to nie. Mówię nie gdy myślę Nie...

Pani sprzedawczyni rozpoczyna prezentację głównej zabawki Sexu W Wielkim Mieście...Spogląda na mnie i wyciąga jeden z największych rozmarów. Zaczynam się histerycznie śmiać i mówę że to trochę za duże, i chiałabym jednak wciaż móc chodzić po. Pani na to, że wyglądam na kobietę z wielką pochwą... ( He?!) Wolałabym coś skoromniejszego... Pani sprzedawczyni się jednak nie poddaje i reklamuje Zająca jako hit sezonu. Przyciska na play i Zając zaczyna ruszać uszami z prędkością odrzutowca...Bzzzzz...moja dziewczyna od jakiegoś już czasu chowa się za wieszakiem z koronkami. Dwie nastolatki zajęły jej miejsce i zasiadły na widowni z otwartymi ustami...( jesteśmy w Niedzielę po południu w rodzinnym centrum handlowym). Pani tłumaczy gdzie uszy idą. Nastolatki unoszą brwi i patrzą mi prosto miedzy nogi... Patrzą sobie między nogi .Patrzą na Zająca. Aaahaa.

No tak.

Bzzzzzz. Pani wlancza oscylator. Zając zaczyna się kręcić i migać jak syrena.. Wyobrażam siebie wymiatającą biodrami w naszym małym lóżku. Nastolatkom włosy stają dęba. Zakrywają usta rękoma. Mają miny jakby im ktoś z zaskoczenia zaserwował Zająca tam, gdzie światło nie dochodzi. Zszokowane gapią się na mnie i moje krocze oczekując decyzji...Sięgam więc szybko po różowego, średniego wibratora z tylko jedną opcją... bez uszu, ruszających się kulek, wypustek, migających świateł i bzyczenia, które obudziło by sąsiadów. Nastolatki z ulgą kiwają głowami w kierunku mojej biednej pochwy.

Płacę i wychodzę. Obiecuję sobie że nigdy więcej nie przekroczę progu sex shopu.

Średni wibrator okazaje się jednak dość przyjemnym dodatkiem i pozostaje ze mną aż do mojego następnego związku z Angielską Babą C. Angielska Baba C wnosi do naszego małżenstwa trzy rzeczy... trzydzieści tysięcy długu, pluszowego psa Ch i niechęć do seksu. Na pierwszej randce zanim ściaga mi spodnie, zakrywa oczy Ch uszami i umieszcza go obok łóżka. Gdy kończymy podnosi go i wtula między nas, głaszcząc i przepraszając za to czego właśnie był świadkiem...

Kulejąc, z niedowładem rąk i opuchniętym językiem dziękuję Bogu że C. seksu za bardzo nie lubi, ponieważ z obawy przed inwalidztwem, musiałabym zakończyć znajomość po pierwszej nocy.

Jak przystało na nieuświadomioną, świeżo nawróconą angielkę, po pierwszym (przypadkowym) spotkaniu z moim wibratorem czerwieni się zażenowana i odwraca wzrok. Kategorycznie odmawia jakiejkolwiek współpracy. Wyrzucam więc wibrator i kontunuuję sypianie z psem... Sama nawet zaczynam zasłaniać mu oczy...


Jednej rzeczy C. jednak nie jest świadoma – wibratorowej przeszlości Anglii i tego, że gadżet ten niemalże płynie w jej żyłach... I tak jak wiele innych kobiet –wcześniej czy później C. pada ofiarą genów, pochwy i hist(o)erii.


Historia wibratorów bowiem okazuje się historią histerii. Otóż sama nazwa histeria wywodzi sie od słowa hysterus, dosłownie tlumacząc – macica. Ojcem histerii jest sam wielki Hippocrates, który stwierdził iż histeria jest winą szukającej guza ,wędrującej po ciele macicy. I dlatego też jest wyłącznie schorzeniem kobiet (no ba!). Galen, następnie odkrył, iż histeria jest wynikiem niedostatku seksu, co też tłumcazy dlaczego choroba głównie występuje u wdów, dziewic i zakonnic... Jedynym ratunkiem okazuje się terapia... polegająca na masażu...wiadomo czego...z wiadomo jakim wynikiem- wielkim „O“. Wywód Galena był więc dosyć prosty – kobieta dobrze się czuje gdy się masturbuje...

Niestety tak jak i dziś masturbacja zawsze wiązała sie z dylematami moralnymi...Logicznym rozwiazaniem okazał się więc outsourcing, czyli przekazanie roboty osobie trzeciej.

Niewygodne zadanie dostarczenia wielkiego „O“ przypadło lekarzom, ktorzy w zaciszach szesnastowiecznych gabinetów masowo serwują masaż rozhisteryzowanym pacjętkom. A jako że, rozhisteryzowane pacjętki muszą powtarzać terapię czasem i całymi latami... i rozhisteryzowancyh pacjętek nagle przybywa z zaskakującą predkością, lekarzom dosłownie opadają ręce... W przeciwienśtwie do czasów dzisiejszych, doprowadzanie pacjentki do orgazmu nie należało do zaszczytnych zajęć, ani dla męża ani tym bardziej dla lekarza. Terapii orgazmowej nie uważano za szczególnie (seksualnie) podniecającą. Nikt nie miał zielonego pojęcia o punktach G. Przez stulecia narządy kobiece nie były nawet porządnie zbadane i nie posiadały szczegółowych nazw.

Z drugiej znów strony seks od wieków zalecany jest jako remedium na stress i wszelkie psychologiczne dolegliwości.

Nie zapominajmy iż orgasm i satysfakcjonujący seks jest tylko i wylącznie doznaniem zarezerwowanym dla płci męskiej. Cała definicja seksu operała się na opisie penetracji i wytrysku. Bez wytrysku seks się nie liczył. Skoro więc lekarz nie szczytował - zajęcię (przynajniej oficjalnie) miało wyłącznie charakter medyczny.

W tym też momencie na scenę wkraczają pierwsze wibratory, które tóż obok stetoskopów zajmują miejsce w gabinetach lekarskich. I tak oto powstają ogromne, ręcznie napędzane maszyny przymocowane do sufitów, czy speclanie dostosowane krzesła i pistolety wodne ,które zrewolucjonizowaly hospicja dookoła świata i podobno serwowały orgasm w przeciągu zaledwie kilku minut.

Około roku 1880, gdzieś pomiędzy koleją parową a żarówką, światło dzienne ujrzał pierwszy elektryczny wibrator, wyprodukowany przez Angielskiego doktora Weissa...( i wygląda na to iż Weiss wciaż zajmuje się produkcją narzędzi hirurgicznych). Wynalazek, tak dobrze dziś znany, na tyle ułatwił zadanie iż kobiety, w zaciszach pustych łóżek, mogły kurować się same.

Tak zwane stymulatory natychmiast zawładnęły ostanimi stronami magazynów o szyciu i gotowaniu. Stumulatory i przyżądy do masażu zapewniały relaks po całym dniu pracy w kuchni, działały kojąco na nerwy i rozluźniały obolałe szyje...I były szeroko dostępne w sklepach wysyłkowych.

Tak więc do lat dwudziestych XXtego wieku wibratory zajmowały zaszczytne miejsce w gabinetach lekarskich i na nocnych stolikach zapracowanych kobiet. Ich prawdziwe zadanie (niektorzy twierdza iż większość kobiet znała już od dawna) wyszło na jaw dopiero na pierwszych czarnobiałych filmach i zdjęciach pornograficzncyh. Nowe zadanie pełniące przez wibratory, zepchnęło je tam, gdzie je dziś znajdziemy- do sex shopów.

Tak jak większość zabawek erotycznych, wibratory zadomowiły sie na półkach pomiędzy kondomami a spośnymi filmikami, jako dodatek do pornograficznego swiatka mężczyzn. Dopiero od niedawna wibratory i dilda przybrały bardziej wyszukane, mniej ludzkie kształty i rozmiary. Ogórek przekształcił się w mechaniczną pomarańczę. Wraz z nowymi funkcjami i imidżem wzrosła także i cena. Niektóre gadżety przekraczają dziś granicę tysięcy dolarów i dla niewtajemniczonych wyglądają jak dziwaczna biżuteria. Każda kobieta na topie tuż obok buteleczki z Prozackiem lub kokainą nosi przy sobie małą wibrującą pałeczkę lub fasolkę.

Tak więc jak i każda szanująca się kobieta, C. okazuje się zapracowaną babą z obolałą szyją. Po wielu spuszczonych spojrzeniach i zaczerwienionych policzkach, zaskakuje mnie ogromnym różowym podwójnym dildem. Mój pierwszy wibrator wygladałby przy NIM jak dżdżownica przy ślimaku.

Dwie butelki wina poźniej oglądamy opakowanie i czytamy ulotkę. Twoje ekskluzywne podwójne dildo, na samotne wieczory badź dla specjalnego gościa na wieczór (gościa na wieczór ?). Przed użyciem umyj. Nie połykać. Nie wyginać. Testowane dermatologicznie. Nieodpowiednie dla osób poniżej trzeciego roku życia. Może zawierać śladowe ilości lateksu. Wszelkie prawa zastrzeżone. W razie nieszczęśliwego wypadku zacisku pochwy natychmiast skontaktuj się z lekarzem.